uwolnienie-od-obrazow-koncepcjiW mojej ludzkiej egzystencji dotarłem do punktu głębokiej dezorientacji spowodowanej nagromadzeniem beznadziejnych koncepcji w moim umyśle. Utknąłem w tym chaosie i nie widziałem drogi wyjścia. Zrozumiałem, że potrzebuję pomocy i zacząłem się o nią modlić. I pomoc zaczęła się pojawiać za pośrednictwem osób, wskazówek, wydarzeń, aż wreszcie pojawili się w moim życiu nauczyciele Kursu Cudów Jezusa Chrystusa.

Zobaczyłem natychmiast, że to, co oferowali, jest dużo większe, niż mogłem to ogarnąć. Niewiele rozumiałem, ale moje wnętrze promieniało radością i wiedziałem, że chcę tego, czego oni doświadczają i czym są. Tak zaczęła się moja przygoda z Kursem Cudów.

Całe życie marzyłem o rozwoju duchowym, o wspaniałych ideach, o tym, by wszyscy byli radośni i szczęśliwi, itd., ale jakby na przekór, nic z tego nie wychodziło. Pomimo pozornie intensywnego i pracowitego życia nic się nie działo w tym kierunku; czułem, jakbym dosłownie stał w miejscu i marnował czas. Aż tu nagle wszystko się zmieniło. Już po pierwszym roku praktyki ćwiczeń z podręcznika Kursu czułem wielką wewnętrzną zmianę i ulgę. Kurs zmienił całkowicie moje życie, stał się niesamowitą, nieustająco odkrywczą, pasjonującą i radosną podróżą do wnętrza mego istnienia i do wolności Boga. Odkryłem, że wyraża jedynie to, co jest zapisane w głębi mego serca. W ten sposób stało się dla mnie oczywiste, że Kurs Cudów pochodzi od Jezusa. On sam mówi w nim: W miarę jak będę stawał się dla ciebie bardziej rzeczywisty, nauczysz się, że zaiste chcesz jedynie tego. Wówczas ujrzysz mnie, spoglądając do swego wnętrza, i razem będziemy spoglądać na rzeczywisty świat. (Kurs Cudów, rozdział 12.VII.11)

Początkowo próbowałem zrozumieć to nauczanie koncepcyjnie, i jak na ironię, im bardziej się starałem, tym mniej rozumiałem. Aż w jakimś momencie oświeciło mnie, że jest to całkowicie nieosiągalne! Koncepcje zawodzą totalnie. Dlaczego tak się dzieje? Z prostego powodu: Koncepcja nie jest narzędziem poznawczym!

Myśląc po ludzku byłem przeświadczony, że koncepcje przybliżają mnie do prawdy, że są odkrywcze, że poszerzają świadomość, oświecają, itd., jednak zobaczyłem, że tak nie jest. One nie tylko niczego nie poszerzają ani nie odkrywają, lecz przeciwnie – zawężają świadomość i rozpraszają.

Koncepcja jest myślą, która stara się „opisać” rzeczywistość, ale sama nią nie jest. „Opis” to „myślokształt” , czyli obraz myślowy, który rzekomo przedstawia rzeczywistość, ale naprawdę tego nie robi. Przedstawia sam siebie i w ten sposób zasłania rzeczywistość. Nie jest więc środkiem poznawczym, lecz oddzielającym. Na początku może nawet jesteś świadomy, że wymyślasz fantazje, ale jeśli powtarzasz to wiele razy, to stają się one dla ciebie bardziej rzeczywiste niż sama Rzeczywistość. W ten sposób zamykasz się w swojej bańce myślokształtów i nawet nie wiesz, że utraciłeś kontakt z Rzeczywistością. Jezus ujmuje to tak: Ty, który chcesz osądzać rzeczywistość, nie możesz jej widzieć, bo kiedykolwiek wkracza osąd, rzeczywistość umyka. (Kurs Cudów, rozdział 13.VII.5)

Z jednej strony byłem więc trochę zawiedziony, że moje myśli nic nie znaczą, a z drugiej zauważyłem, iż gdy pozwalałem jakiejś myśli odejść, to jakbym zdejmował zasłonę z oczu, a w jej miejsce pojawiał się wówczas inny, radosny rodzaj doświadczenia – bezpośredni dotyk Rzeczywistości nieprzesłoniętej myślą. Właśnie te przebłyski radości, nowego rodzaju doświadczenia, motywowały mnie do dalszej praktyki.

Kurs Cudów we wstępie obiecuje, że jego celem jest wyszkolenie twego umysłu w systematyczny sposób w innym postrzeganiu wszystkich i wszystkiego na tym świecie. I to właśnie mi się przydarzyło. Świat oddzielnych form, gdzie byłem samotny i oddzielony, zaczął ustępować nieustannie poszerzającemu się doświadczeniu nie z tego świata, doświadczeniu nowego postrzegania, czy też nowej świadomości, w której nie byłem już dłużej obserwatorem oddzielonym od tego, co obserwowuję, lecz doświadczeniem pojednania i rozpoznania pełni mojego umysłu. A to jest ogromną radością płynącą z odkrycia Boga w środku piekła, które przestaje być rzeczywiste. To jest cud, o jakim nie miałem zielonego pojęcia. W tej nowo narodzonej świadomości bycia Jednym strata czegokolwiek jest niemożliwa. Oto moja radość. Oto moja miłość. Oto mój dar, którym dzielę się z tobą.

Doświadczenie obecności Boga nie wymaga żadnego „wyjaśniania” ani „obrazowania”, „uzasadniania”, „specjalnych kwalifikacji” „przygotowania”. Ono jest po prostu zawsze teraźniejszym doświadczaniem tego, co jest. Doświadczenie nieprzesłonięte myślowymi obrazami jest aktem poznawczym. Jest aktem zjednoczenia z tym, co doświadczane. Tym jest poznanie, najprawdziwsze, jakie możesz znaleźć. Nie ma innego poznania. Jeśli chcesz coś poznać, to możesz tego dokonać tylko poprzez zjednoczenie się z tym; nie można poznawać poprzez oddzielanie się.

Pojednanie to akt poznania. Tym jest bycie będące przeciwieństwem obserwacji. Forma zawsze oddziela; jest narzędziem oddzielenia, gdyż ustanawia „obraz” pomiedzy obserwatorem a obserwowanym. Tak właśnie wytworzono złudzenie piekła oddzielenia wszystkich od wszystkich.

Całe piękno przemiany umysłu zawiera się w tym, że nie muszę oglądać się na kogokolwiek i czekać, aż on odłoży swoje zasłony, swoje mechanizmy obronne i umożliwi mi pojednanie. Przestałem myśleć w ten sposób: „Jak on mi przebaczy, to ja jemu też”. Prawda jest taka, że gdy ja usuwam zasłony z mojego umysłu, doświadczam cudu świadomości Jedni. Rozpoznaję bowiem, że mój umysł jest Pełnią, w której już znajduje się wszystko i wszyscy. Wystarczy jedynie, że włączam siebie, gdyż akt obserwacji był moim oddzielaniem się od siebie samego! Zawsze albo obserwuję siebie albo jestem sobą; to dwa całkowicie inne światy, które się nie spotykają.

W miłości nikt nikogo nie obserwuje, gdyż wszystko jest Jednym, w miłości się współuczestniczy, miłość się współdzieli. W miłości nie ma „obcych”, ani „nieznanych”. Aby tego doświadczyć, trzeba porzucić osąd i wybaczyć. Oto dlaczego Jezus powiedział: Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. (Mt 18,3, Biblia Tysiąclecia)

Najwiekszym cudem, jaki mi się przydarzył w związku z praktyką treningu Kursu Cudów, jest moje osobiste doświadczenie wyjścia poza moje fałszywe ograniczenia i obrazy ku temu, czego nie da się nazwać, opisać ani zobrazować. Doświadczenie to jest wiecznie prawdziwe i całkowicie szczęśliwe, gdyż spotykam w nim swoją prawdziwą Jaźń. Spotykam siebie w tobie. Rozpoznaję bowiem naszą doskonałość w świetle miłości Boga Ojca, naszego wiecznego Źródła, którego już się nie wstydzimy, nie wypieramy i nie boimy, lecz radośnie przyjmujemy jako naszą wspólną prawdziwą Tożsamość. Oto cud, którym jestem, i którym ty również jesteś. Oto koniec koszmaru oddzielenia i rozpoznanie naszej doskonałej Jedni, której nic nie przemoże.

Henryk

Cytat tygodnia

Nie wykluczaj jednak nikogo ze swej miłości, bo będziesz krył ciemne miejsce w swoim umyśle, w którym nie przyjmujesz Ducha Świętego. (Kurs Cudów, 13.III.9)